Odnośnie Portalu

Copyright © 2017 Medziugorje "Mir" - Polski Serwis Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Medjugorje e-cards

Newsletter

Powrót do domu poprzez wstawiennictwo Maryi

  • ad1

     Pędząc na dół po schodach szukałem zaciekle swoich butów na siłownię, które gdzieś posiałem poprzedniego wieczoru. Za pięć minut byłem umówiony z kolegami na nasze czwartkowe wieczorne ćwiczenia. Tak, znów byłem spóźniony. I właśnie w tym momencie zadzwonił telefon.

     To była moja mama: „Czy oglądałeś już może widzenie Ivana i Mariji?”- zapytała. Odpowiedziałem: „Nie mamo, ale już jestem spóźniony. Obejrzę jak wrócę”. Usiadłem, aby zawiązać swoje buty i nagle się zatrzymałem. Poczułem jakby coś mnie ciągnęło do tego objawienia widzącym z Medziugorja, czułem się przy tym winny, że byłem niechętny wobec słów mojej mamy i poddałem się. To był wieczór 23-go września 2010 roku i moje życie, takie jakie do tej pory znałem, skończyło się.

     Dorastałem w katolickiej szkole podstawowej św. Bernadetty. Mimo tego ze czesne było drogie, poświęcenie jakiego dokonali moi rodzice, byśmy razem z rodzeństwem otrzymali edukację opartą na nauczaniu katolickim było tego warte. To poświęcenie zbudowało we mnie pewne fundamenty, które później w życiu odkryłem na nowo. Kiedy chodziłem do podstawówki uczęszczaliśmy na Msze św. w niedziele i dni powszednie. Po skończeniu podstawówki przeniosłem się do świeckiego liceum tylko po to, aby móc uprawiać sporty. Od tamtej pory na Msze św. chodziłem tylko w niedziele. Będąc szczerym, chodziłem tylko dlatego że moi rodzice i brat bliźniak zmuszali mnie do tego. Jeśli to miałby być mój wybór, spałbym aż do południa.

     Życie układało się wg. planu. Skończyłem liceum i poszedłem do collegu. To było ekscytujące: nowi przyjaciele, nowe środowisko, życie z dala od rodziców. Jednak z ta nowo posiadłą wolnością przyszedł element wolnego wyboru. Przestałem chodzić na Msze. Odszedłem od Boga i Kościoła. Znalazłem pracę jako ochroniarz w jednym z nocnych klubów i moje życie zacząłem się staczać na dno. Często wracałem do domu z rożnymi kobietami, które spotkałem w pracy. Kilka razy wylądowałem w klubach striptizerskich i spędzałem tam czas do późnych godzin nocnych. W tygodniu po pracy balowałem na przyjęciach, a weekendy spędzałem w łóżku. Jeździłem do domu pijany obok kościoła, do którego kiedyś chodziłem i patrzyłem na rodziny, które chodzą na Msze św. Diabeł robił ze mną co chciał, a ja dolewałem tylko oliwy do tego ognia. Trwało to tak przez kilka lat.

     Pewnego wieczoru moja mama zaprosiła mnie, abym uczestniczył w pewnej konferencji u nas w parafii, gdzie jakiś mężczyzna opowiadał o swojej pielgrzymce do Medziugorja - małego miasta w Hercegowinie. Poszedłem jedynie by sprawić radość mojej matce. Słuchałem o tym, jak Matka Boża ukazuje się sześciorgu widzącym. Nie miałem pojęcia o Medziugorju i będąc szczerym nic mnie to nie obchodziło. Nawet nie słuchałem tego przemówienia. Nie mogłem się doczekać, aby stamtąd wyjść.

     Czas uciekał aż do września 2010 roku. Wtedy to moja mama podarowała mi książkę, która odbiła swoje piętno na mnie. Miała ona tytuł: „Królowa Kosmosu: Wywiady z widzącymi z Medziugorja”. Wziąłem tę książkę do mojej pracy, gdzie leżała na biurku przez kilka tygodni zbierając tylko kurz. Pewnego dnia, kiedy siedziałem w pracy i miałem godzinę czasu do zabicia, zrobiłem coś co wzruszyło moją duszę. Otworzyłem książkę i zacząłem ją czytać. W książce tej, widzący opowiadali o tym jak zobaczyli Maryję Dziewicę. Nigdy nie czytałem Jej opisu, a oni porównywali Jej piękno do czegoś co jest poza zasięgiem naszego rozumowania. Czytając coraz bardziej kochałem ta Panią, którą oni opisywali. Po skończeniu tej książki (przeczytałem ja w dwa dni) nie wiedziałem nic, ale zrozumiałem wszystko. Ta młoda, czysta, kochająca i ekscytująca kobieta była moją Matką, a ja Jej synem. Obudziła się we mnie pasja i ciekawość tych objawień Matki Bożej w Medziugorju. Tak zaczęło sie to co ja nazywam cudownym nawróceniem poprzez Jej wstawiennictwo.

     Tydzień po tym jak przeczytałem Królową Kosmosu, moja mama powiedziała mi, że będzie nadawane na żywo do różnych części świata objawienie. I nie tylko to, ale według Ivana specjalne łaski otrzymają Ci, którzy wezmą udział w tych objawieniach nieważne w jakiej części świata by się znajdowali. Mimo tego, że czułem się niechętny, aby poświęcić swój czas na oglądanie tego wiedzenia, byłem podekscytowany, aby zobaczyć jak Marija i Ivan komunikują się z Matka Boga.

     Był to 23 wrzesień 2010 roku w katedrze Św. Szczepana w Wiedniu. Kiedy siedziałem i oglądałem to widzenie poprzez internet poczułem jak Ona otacza mnie swoją obecnością, tak jak gdyby weszła do pokoju. Odwróciłem się, ale nikogo nie było. Nikogo nie widziałem, ale ta obecność była coraz bardziej intensywna. To było tak jak gdyby ktoś stal bardzo blisko twojej twarzy, ale nikogo nie mógłbyś zobaczyć. W tym momencie poczułem falę miłości nie z tego świata. Miłości tak czystej jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłem. Byłem tak przeniknięty tą miłością, która wypływała z Tej osoby, że zacząłem płakać. W całym moim człowieczeństwie nie mogłem pojąc tej miłości, którą byłem obdarzony. Czułem jak ona promieniuje ode mnie. To było uczucie jak gdybym miał gorączkę i to ciepło ze mnie wypływało. Wiedziałem, kto jest ze mną w pokoju. Wrzeszczałem i płakałem jednocześnie “Maryjo, Maryjo, Maryjo”. Moje serce płonęło. “Maryjo” - krzyczałem. “Maryjo kocham Cię. Kocham Cię Maryjo”. Ta miłość była tak intensywna, zakryłem dłońmi twarz i plącząc pytałem głośno: “Co się ze mną dzieje? Co się ze mną dzieje?” Płakałem i wołałem “Maryjo”, “Maryjo”. Nie mogąc powstrzymać płaczu krzyczałem “Pokaż mi się”, “Pozwól mi Cię zobaczyć”, “Maryjo proszę. Wiem że tu jesteś. Pozwól mi Cię zobaczyć oczami”.

     Tej nocy 23 września miałem 24 lata - wciąż byłem bardzo młody i miałem całe życie przed sobą. Ale po doznaniu miłości Maryi byłem gotowy na śmierć. Nie zobaczyłem Jej własnymi oczami, ale za to poczułem Ją całym sobą. Wiedząc, że już nikt na tej ziemi nie obdarzy mnie taką miłością byłem gotów w tym momencie opuścić ten świat i iść z naszą Błogosławioną Matką. Tak bardzo kochałem w tym momencie ze krzyczałem: “Maryjo jestem gotów, aby iść. Matko jeśli chcesz weź mnie ze sobą, jestem gotów”. I tak czułem z głębokości swojego serca.

     Dorastałem jako katolik i wiele razy chodziłem do Sakramentu Pokuty spowiadając się ze swoich grzechów nie dlatego, że żałowałem za nie, ale ponieważ bałem się piekła. Siedziałem wtedy zastanawiając się czy kiedykolwiek przestanę płakać zdałem sobie sprawę z tego że pierwszy raz w życiu naprawdę żałowałem za swoje grzechy. Naprawdę żałowałem za wszystko co zrobiłem. Żałowałem z głębokości swojego serca. Podniosłem głowę do góry, a po mojej twarzy spływał strumień łez. Pierwszy raz w życiu popatrzyłem w stronę Boga i powiedziałem “Przepraszam, przepraszam”. I naprawdę to czułem.

     Po moim cudownym nawróceniu uczyniłem jedną z najbardziej wielkich rzeczy w moim życiu. Powiedziałem Bogu TAK, oddałem swoje życie w Jego ręce. Pomyślałem, że już wiele zmarnowałem w swoim życiu i że oddając kontrolę nad moim życiem w Jego ręce nie mogę się pomylić. Od czasu kiedy oddałem się Bogu i Jego Matce byłem otrzymałem wiele darów.

 

  • ad2

Adam z mamą w Sacramento

     Sześć miesięcy po moim nawróceniu moja mama i ja polecieliśmy do Sacramento na konferencję o Madziugorju. Zdziwiłem się bardzo, gdyż była tam obecna Marija. Marija jest jedną z widzących, tą która miała objawienie w katedrze Św. Szczepana w Wiedniu. Na tej konferencji spotkałem się z Mariją i nawet zostałem przez nią przytulony- niesamowity dar od Boga i Jego Błogosławionej Matki.

     Moje życie od 23 września 2010 r. nie jest już takie samo. Wziąłem sobie przesłanie Matki Bożej do serca na temat postu, modlitwy różańcowej i Sakramentów Świętych. Niedawno też zapisałem się do grupy biblijnej u mnie na uniwersytecie. Śmieję się, gdyż zawsze byłem blisko swojej mamy. A kiedy Pan Bóg zobaczył jak się oddalam od Niego wiedział co robić. Wysłał mi swoją Matkę, aby przyprowadziła mnie do Niego. Nie ma dnia ani godziny, kiedy nie myślę o Maryi. Kocham ją bardzo i cieszę się że jest moją Matką. Usłyszałem ostatnio piękny cytat, który dotyczy mnie. “Kiedy mój czas nadejdzie. Kiedy umrę i opuszczę ten świat stojąc przed Jezusem w bramach Nieba, Jezus popatrzy na mnie I powie: O tak. Moja Matka wiele mi o tobie mówiła”.

     Jestem wdzięczny Matce Bożej za jej wstawiennictwo. Ona uratowała moje życie i uzdrowiła moją duszę przyprowadzając mnie blisko do swojego Syna. Jestem podekscytowany i zastanawiam się gdzie ta nowo-znaleziona miłość mnie zaprowadzi.

 

Adam Holubar