20 czerwca 2020 r. Refleksje o objawieniach z Medziugorja

REFLEKSJE O OBJAWIENIACH Z MEDZIUGORJA NA TLE INNYCH UKAZYWAŃ MATKI BOŻEJ


1.    25 czerwca 1981 roku traktuje się jako pierwszy dzień objawień medziugorskich. Wtedy to ukształtowała się grupa sześciorga widzących. Matka Boża po raz pierwszy przemówiła do wizjonerów.

2.    Dzień 25 czerwca 1981 roku– pierwszy dzień objawień Matki Bożej, w Medziugorju – ma bogatą symbolikę, patrząc na niego z perspektywy kalendarza liturgicznego. Wtedy to przypadał ostatni dzień oktawy Bożego Ciała, był to czwartek (W drugiej fazie objawień od 1984 roku Matka Boża będzie kierowała swoje orędzia do parafii Medziugorje, a przez  parafian  innym ludziom właśnie w czwartki) Ten dzień wypadł też przed Uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wezwanie do czci Najświętszego Sakramentu będzie miało w orędziach z Medziugorja bardzo istotne znaczenie.

3.     Także dzień 25. miesiąca też nie jest przypadkowy. Dwudziestego piątego dnia miesiąca, przypadają każdego roku bardzo ważne święta i uroczystości, i wspomnienia ważnych wydarzeń.
–Dwudziestego piątego stycznia przypada: „Nawrócenia świętego Pawła” – Maryja, w Medziugorju wzywa nas do prawdziwego nawrócenia i wejścia na drogę nawrócenia, które jest procesem.
–W lutym 25 lutego 1858 roku  w Lourdes, Matka Boża przekazała Bernadecie Soubirous: „Idź napij się ze źródła”.  Jest to nawiązanie do Sakramentu Chrztu Świętego, dzięki któremu staliśmy się dziećmi Bożymi. W Medziugorju, Maryja wezwała wiernych do odnowienia łaski Sakramentu Chrztu Świętego przez pogłębione uczestnictwa w Sakramencie Pokuty i odkrycie znaczenia tego sakramentu. Wielu ludzi nie spowiadało się wiele lat. Odeszli przez to od łaski Chrztu Świętego.
–Dwudziestego piątego marca przypada wielka Uroczystość Zwiastowania Pańskiego – świętowania Tajemnicy Słowa, które stało się Ciałem, początku naszego zbawienia.
– Dwudziestego piątego kwietnia przypada natomiast święto św. Marka Ewangelisty. W Medziugorju, Maryja wzywa nas do tego, abyśmy żyli Słowem Bożym, czytali Pismo Święte, nawet umieścili je na widocznym miejscu.
– Dwudziestego piątego lipca przypada natomiast św. Jakuba apostoła. Jakub apostoł jest patronem pielgrzymów i Medziugorje stało się centrum pielgrzymkowym. Maryja w Medziugorju wzywa nas do zakorzenienia się w prawdziwej wierze, którą głosili apostołowie, w Tradycji Kościoła, odkrycia drogi prawdy– a jest nią Jezus Chrystus. Jest to ważne dzisiaj, bo żyjemy w świecie rozlicznych błędów.
– Dwudziestego piątego grudnia przypada wielka Uroczystość Narodzenia Pańskiego. Maryja, w Medziugorju często podkreślała, że przynosi nam swojego Syna Jezusa Chrystusa. Chce nas przez to wprowadzić na drogę zbawienia, ukształtować nasze – „dotknięte grzechem” człowieczeństwo – w doskonałym człowieczeństwie Jezusa Chrystusa.
– My Polacy wiążemy ze sobą kult Matki Bożej Częstochowskiej i Królowej Pokoju z Medziugorja. Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej przypada 26 sierpnia każdego roku i jest blisko 25, dnia Królowej Pokoju z Medziugorja.

4.    Pierwsze słowa –podczas objawienia 25 czerwca 1981 roku– padły z ust widzącej Ivanki Ivanković.  Ivanka wypowiedziała  słowa spontaniczne, z serca i jako pierwsza ze wszystkich ludzi na świecie wyznała wiarę w prawdziwość objawień medziugorskich. Ivanka powiedziała zwyczajnie: To jest Gospa (Pani).
Ivanka będzie tą widzącą, która zakończy objawienia 7.05. 1985 roku. Będzie prowadziła zwyczajne życie rodzinne według wskazań Maryi, modląc się za rodziny i dusze w czyśćcu cierpiące. Jest widzącą żyjącą  z dala od napływających pielgrzymów i rzadko się z nimi spotykała (w przeciwieństwie do pozostałych widzących).

5.    Na pierwszy rzut oka,   wydaje się, że rozmowa, którą toczyli widzący  z Maryją, pierwszego dnia objawień, nie miała nic wspólnego z przekazem, który miał być skierowanym do świata –a do światowych objawień pretendują przecież objawienia medziugorskie.
Wydaje się, że ta rozmowa dotyczyła  spraw osobistych widzących  i  mogła nie wzbudzać zainteresowania   innych ludzi.
 Istotnie, Matka Boża przekazała piętnastoletniej dziewczynie –dotkniętej cierpieniem spowodowanym nagłą śmiercią mamy –uspokajającą  informację: jej mama jest w niebie.
Odkrywamy jednak – w  pierwszym przesłaniu Maryi dla Ivanki  podstawowy dla świata przekaz, „klucz” do zrozumienia całości objawień. Maryja ukazała światu istnienie nieba, do którego nas Bóg zaprasza, a Matka Boża – w tychże objawieniach– będzie nas do niego prowadzić. Zaprasza nas do „Szkoły”, w której uczniowie będą zdawać końcowy egzamin, dający możliwość wstępu do nieba. Maryja ukazała się światu w określonym kontekście:  momencie, w którym ludzie interesują się jedynie doczesnością, a nie niebem. Jest to także czas budowania cywilizacji bez Boga, a ludzie żyjący stoją wręcz nad przepaścią piekła. O tym pokoleniu Maryja miała powiedzieć widzącym, że jeszcze takiego przewrotnego pokolenia– jakie jest dzisiaj– nie było od początku świata. (wypowiedź ks. Pietro Zorzy zasłyszana od widzących).

6.    To przesłanie „klucz” orędzia medziugorskiego –przypomnienia nam o rzeczach ostatecznych człowieka i zaproszeniu nas przez Boga do nieba–  będzie też wyrażone w wyglądzie Maryi: ukazywaniu się Jej na „obłoku”. Matka Boża przedstawi się  później Pani, jako Królowa Pokoju. Niektórzy,  skoncentrowani na doczesności będą widzieć w tym odniesienie  do pokoju ziemskiego i na braku wojen itp. Tymczasem chodzi przede wszystkim o pokój niebiański.

7.    Przesłanie  o niebie zostanie później uzupełnione ostrzeżeniem o istnieniu piekła oraz katolickim spojrzeniem na eschatologiczną rzeczywistość, jaką jest czyściec. Maryja wskaże więc światu gubiącemu  się w rozlicznych błędach, na prawdziwość doktryny wiary katolickiej

8.    Widząca, Mirjana  Dragićević– ta, która będzie modliła się za niewierzących i będzie ogłaszała światu odsłonięcie światu poszczególnych tajemnic,  w  pierwszym dniu  objawień  jest przedstawiona  jako ta, która jest szarpana wewnętrznie jakimiś problemami, może nawet wątpliwościami. Prosi o jakiś znak,  motywując tę prośbę, aby te objawienia były wiarygodne dla innych. Otrzymuje   jednak znak dla siebie, który jest mało przekonywujący innych, że objawienia te są prawdziwe:
„«Zostaw nam znak, żeby inni uwierzyli i nie nazywali nas wariatami» - prosi Mirjana. Brak odpowiedzi, ale Mirjana otrzymała znak, o który prosiła. (Po objawieniu na zegarku zobaczyła, że wskazówki przesunęły się same, mała wskazówka o jedną czwartą tarczy)”.
Mirajana rzeczywiście otrzymuje znak od Boga, który jest czytelny dla niej, ale nie dla innych. Nasuwa się refleksja, czy to czasem, nie, w sercu Mirjany rodziły się  wątpliwości, które ona jednak maskowała, mówiąc, że to innych trzeba przekonać o prawdziwości objawień?

9.    Pierwszego dnia objawień z Medziugorja Matka Boża rozstała się z widzącymi w pełnym czułości pożegnaniu: „Do widzenia, moje anioły, idźcie w pokoju Bożym”.
Mówi się o kimś: „anioł”, jeśli ktoś postępuje doskonale i jest dobry. Czyżby Matka Boża już wtedy widziała widzących, jako „swoich uczniów”, którzy osiągną bardzo dobre wyniki w „Szkole” prowadzonej przez Maryję,  przygotowującej nas do nieba?

10.    Maryja,  nie tylko przez światowe objawienia, chce nas przygotować do nieba. Czasami, jeśli widzi odpowiednią dyspozycję w sercu człowieka – dociera do pewnych osób indywidualnie, i również przez objawienia. Przykładem tego mogą być  ukazywania Matki Bożej z 1944 roku ze Stanów Zjednoczonych.

Rok 1944, Missisipi na południu Stanów Zjednoczonych. Claude  Newman, czarnoskóry dzwudziestolatek, czeka w więzieniu stanowym na swoją egzekucję.
Claud Newman urodził się w 1923 r. w małej miejscowości nad rzeką Missisipi, w Stanach Zjednoczonych. Kiedy skończył 5 lat, uciekł od swojej matki i razem z bratem wychowywał się u swej babci Ellen. Już w bardzo wczesnym wieku rozpoczął ciężką pracę na plantacjach Ceresu. To tu pracował również Sid Cook, za którego wyszła jego babcia.
Kiedy Claude miał już 19 lat, pewnego dnia zobaczył, jak przyszywany dziadek bił i poniewierał jego ukochaną babcię. Na fali nagłej złości chłopak zabił agresora i uciekł z miejsca zdarzenia. Kilka tygodni później został złapany. Skazano go za to zabójstwo na karę śmierci na krześle elektrycznym.
Pewnego wieczoru, siedząc w celi wraz z czterema innymi więźniami, Claude zauważył na szyi jednego z nich owalną blaszkę na rzemyku. Zainteresowany zapytał, co to jest. Kiedy usłyszał odpowiedź, że to „medalik”, pytał dalej. Współwięzień, nie umiejąc mu tego wyjaśnić, zezłoszczony zerwał „blaszkę” i, przeklinając, rzucił Claude’owi pod nogi. On podniósł ją i za zgodą strażnika zawiesił sobie na szyi, ciesząc się z nowej ozdoby.
Pewnej nocy po tym wydarzeniu Claude przeżył przedziwne zdarzenie. Jak opowiadał później księdzu, nagle w środku nocy poczuł, że ktoś go dotyka, i obudził się z przerażeniem. Stała przy nim Pani, „najpiękniejsza spośród tych, jaką Bóg mógł stworzyć”. Na początku był bardzo wystraszony i nie wiedział, co robić, ale Ona powiedziała: „Jeśli chcesz być moim dzieckiem i mieć Mnie za Matkę, każ zawołać katolickiego księdza” i zniknęła… Niemający do czynienia z Kościołem katolickim Claude nigdy nie wpadłby na to, że ksiądz może mu w czymkolwiek pomóc i ostatecznie doprowadzić go do zbawienia, ale zrobił tak, jak poleciła mu Pani.

KATECHEZY


I tak oto następnego ranka do Claude’a Newmana przyszedł ojciec Robert O’Leary, misjonarz pracujący na tamtym terenie. Newman wyjawił mu tajemnicę ostatniej nocy, po czym razem z innymi więźniami, ku wielkiemu zdziwieniu ojca O’Leary’ego, poprosił o jej wyjaśnienie. Kapłan podszedł do tego sceptycznie, choć czterech pozostałych więźniów, mimo że nie widziało i nie słyszało głosu tej Pani, żywo potwierdziło, że historia opowiadana przez Claude’a była prawdziwa. Misjonarz zgodził się na udzielanie im lekcji katechizmu.
Okazało się, że Claude Newman nie potrafił ani czytać, ani pisać, gdyż nigdy nie chodził do szkoły. Brakowało mu podstawowej wiedzy religijnej… Właściwie to nie wiedział prawie nic – nie znał Jezusa, słyszał tylko, że istnieje Bóg. Tak rozpoczęły się lekcje Claude’a, któremu towarzyszyli inni więźniowie. Wkrótce okazało się, że jest szczególnym uczniem…
TAJEMNICA SPOWIEDZI
Któregoś dnia o. O’Leary rozpoczął katechezę o sakramencie spowiedzi św. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy Claude powiedział:

„O tym już słyszałem. Pani powiedziała, że kiedy przystępujemy do spowiedzi, to nie klękamy przed księdzem, ale przed krzyżem Jej Syna. A jeśli naprawdę żałujemy za nasze grzechy i je wyznajemy, to Krew, którą Jezus wylał za nas na krzyżu, obmywa nas i oczyszcza z naszych win”.
Ksiądz był poruszony. A gdy odszedł z Claude’em na bok, by inni nie słyszeli, ten rozpoczął poważnie:

„Pani powiedziała mi też, że za każdym razem, kiedy przyjdzie księdzu zwątpienie lub strach, powinienem księdzu przypomnieć o obietnicy złożonej przez księdza w 1940 roku w okopach w Holandii, na której wypełnienie Ona wciąż czeka”.
Claude opisał mu, na czym owa obietnica polegała, i ta niesamowita rzecz w pełni przekonała ojca O’Leary’ego, że to Matka Boża rozmawiała z chłopakiem.
Claude dodawał odwagi swoim kolegom:

„Nie bójcie się iść do spowiedzi! Ja wyznałem swoje grzechy Bogu. Matka Boża mi to wyjaśniła: my mówimy do Boga poprzez księdza, a Bóg przez księdza mówi do nas”…


TAJEMNICA KOMUNII ŚW.


 Jakiś tydzień później o. O’Leary chciał opowiedzieć swoim pięciu więźniom o Najświętszym Sakramencie. Claude znów sprawiał wrażenie, jakby Matka Boża już wcześniej mu o tym powiedziała. Za zgodą księdza zaczął wyjaśniać:

„Matka Boża powiedziała mi, że Komunia Święta dla naszych oczu wygląda jak kawałek chleba, ale ta Biała Hostia jest rzeczywiście najprawdziwszym ciałem Jej Syna. Wyjaśniła mi, że Jezus – przychodząc w Komunii św. – jest we mnie. Co więcej, jest takim, jakim był wtedy, kiedy żył, kiedy urodził się w Betlejem. Dlatego czas po przyjęciu Komunii św. muszę poświęcić tylko Jemu, czyniąc tak, jak On czynił przez całe swoje życie: kochając Go, modląc się do Niego, prosząc Go o błogosławieństwo, dziękując Mu. W tej chwili nie powinienem troszczyć się o nikogo i o nic, ale poświęcić ten czas tylko Jemu”.
W końcu nadszedł czas zakończenia nauki. 16 stycznia 1944 roku Claude Newman razem z innymi współwięźniami zostali ochrzczeni w Kościele katolickim. Cztery dni później, pięć minut po północy, miała nastąpić egzekucja. W przeddzień egzekucji szeryf Williamson zapytał Claude’a o jego ostatnie życzenie. Było nim, ku zdziwieniu wszystkich, wspólne świętowanie. Claude cieszył się, że wkrótce  spotka Jezusa, którego tak bardzo pokochał; który przebaczył mu wszystkie grzechy w sakramentach chrztu i pojednania. Strażnicy wraz z więźniami spędzili świętą godzinę, uczestnicząc w drodze krzyżowej i modląc się za Claude’a. Po zakończeniu o. O’Leary przyniósł Najświętszy Sakrament i udzielił Claude’owi Komunii św. Potem razem uklękli i, modląc się, oczekiwali. Godzina egzekucji zbliżała się nieubłaganie…


OFIARA MIŁOŚCI


Nagle, kwadrans przed egzekucją, wbiegł do skazańca szeryf Williamson, przynosząc decyzję o przesunięciu wyroku o 2 tygodnie. Szeryf wraz z prokuratorem okręgowym próbowali za wszelką cenę ratować jego życie. Claude się rozpłakał. Ojciec O’Leary i szeryf Williamson myśleli, że były to łzy radości i ulgi z przesunięcia wyroku, ale Claude, zanosząc się od płaczu, mówił:

„Nic nie rozumiecie! Czy kiedykolwiek widzieliście Jej twarz i czy patrzyliście w Jej oczy? Gdyby tak było, nie chcielibyście żyć ani dnia dłużej. Co złego zrobiłem w ciągu tych ostatnich dni?” – pytał księdza – „że Bóg odmawia mi powrotu do domu? Dlaczego muszę pozostać jeszcze przez dwa tygodnie na ziemi?”…
Życie każdego wierzącego jest jedynie przygotowaniem na spotkanie z Miłosiernym Jezusem. Claude czuł się w pełni przygotowany… Jednak oprócz odpowiedzialności za siebie każdy chrześcijanin odpowiada również za zbawienie innych i ma do spełnienia ważne zadanie. Pisał o tym św. Paweł: „Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne” (Flp 1,23). Wiedział o tym doświadczony kapłan o. O’Leary, który nagle zrozumiał, że jest w tym pewny Boży zamysł wobec Calude’a. Chodziło o Jamesa Hughsa – mordercę, który choć był wychowany w wierze katolickiej, prowadził niemoralny tryb życia i niedawno został skazany za morderstwo.

„Być może Maryja prosi cię, abyś ofiarował ten dodatkowy czas bycia tutaj, na ziemi, w intencji nawrócenia Hughsa?” – mówił ksiądz. „Dlaczego nie ofiarujesz Bogu każdej chwili twojego oddzielenia od Maryi za tego skazańca, aby nie pozostał na wieki oddalony od Boga?”.
Claude zgodził się i poprosił księdza, aby nauczył go modlitwy, którą mógłby ofiarować w intencji zbawienia Jamesa Hughsa.
Jeszcze tego samego dnia chłopak zwierzył się: „Ojcze, od samego początku mojego pobytu w więzieniu Hughs mnie nienawidził, teraz jednak jego nienawiść nie zna granic”… Pomimo tego przez swe ostatnie dwa tygodnie ziemskiego życia dwudziestolatek nieustannie modlił się za Hughsa, przebaczając mu wszystko i błagając o łaskę nawrócenia dla niego. Czternaście dni później Claude został stracony. Ojciec O’Leary powiedział:

„Nigdy wcześniej nie widziałem nikogo, kto tak radośnie szedł na spotkanie śmierci”…
Tuż przed śmiercią chłopak powiedział ojcu:

„Jestem gotowy odejść”.


SPEŁNIONA OBIETNICA


Trzy miesiące później, 19 maja 1944 roku, został wykonany wyrok Jamesa Hughsa, białego, który tak bardzo nienawidził Claude’a Newmana. Ojciec O’Leary relacjonuje:

„Żadne słowa nie mogą opisać jego nienawiści do Boga i do wszystkiego, co duchowe. W ostatniej chwili, zanim został przekręcony klucz w zamku do celi śmierci, lekarz okręgowy powiedział, aby przynajmniej klęknął i zmówił modlitwę »Ojcze nasz«. Więzień w odpowiedzi, przeklinając, plunął lekarzowi w twarz. Zanim jeszcze Hughs został przypięty do krzesła elektrycznego, szeryf zapytał po raz kolejny: »Jeśli ma pan coś do powiedzenia, proszę teraz powiedzieć!«. Skazaniec jeszcze raz zaklął, lecz nagle umilkł, utkwił przerażony wzrok w kącie celi, po czym krzyknął do szeryfa: »Proszę zawołać księdza!«”.
Zgodnie z przepisami kapłan powinien był być obecny w trakcie egzekucji, jednak skazany groził, że przeklnie Boga, gdyby jakiś klecha odważył się przyjść, dlatego ojciec O’Leary był ukryty między dziennikarzami, modląc się za skazańca. Zawołany, natychmiast podszedł do Hughsa, który wyznał: „Byłem katolikiem, jednak z powodu życia, jakie prowadziłem, w wieku 18 lat oddaliłem się od Kościoła”. W celi pozostał tylko on i ksiądz, który wysłuchał długiej, bolesnej spowiedzi z całego życia przestępcy.
Gdy wszyscy wrócili, szeryf, zaciekawiony, zapytał Jamesa:

„Co tak nagle poruszyło twoje sumienie?”. „Pamięta pan tego czarnoskórego, Claude’a Newmana, którego tak nienawidziłem?” – zapytał zupełnie przemieniony Hughs.
„Zobaczyłem go, jak stał w tym kącie, a Święta Panienka trzymała rękę na jego ramieniu. Powiedział do mnie: »Ofiarowałem swoją śmierć, w jedności z Chrystusem na krzyżu, aby cię uratować. Ona, Matka Boża, dała mi łaskę zobaczenia w piekle miejsca, do którego trafisz, jeśli nie będziesz żałował za uczynione zło i się nie nawrócisz«. W tym momencie zażądałem księdza”…


Krótko po tym James Hughs został stracony, ale dzięki ogromnej łasce Boga zdążył się nawrócić dosłownie w ostatniej chwili. Bóg „jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia” (2 P 3,9). Nie może jednak zbawiać nas bez naszego udziału, bez naszej zgody, ponieważ szanuje naszą wolę.
Claude otworzył się na wołanie Maryi, nawrócił się i całym sobą przylgnął do Jezusa. Dzięki jego modlitwie i przebaczeniu również nienawidzący go James w ostatniej chwili odpowiedział na wezwanie do nawrócenia się.

Historia nawrócenia Claude’a Newmana na podstawie: „Die Katechese der Gottesmutter” w: „Triumph des Herzens”.

 

6. dzień nowenny


1. Modlitwa do Królowej Pokoju
2. Veni Creator Spiritus – O Stworzycielu Duchu przyjdź
3. Tajemnice chwalebne różańca świętego.

Teksty do rozważania

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie». (Mt 11, 25-30)

«Drogie dzieci! Również i dzisiaj cieszę się z waszej obecności tutaj. Błogosławię was macierzyńskim błogosławieństwem i wstawiam się za każdym z was u Boga. Wzywam was, byście odnowili życie moimi orędziami i realizowali je w praktyce. Jestem z wami i błogosławię was wszystkich każdego dnia. Drogie dzieci, to są szczególne czasy i dlatego jestem z wami, aby was kochać i chronić, żeby chronić wasze serca przed szatanem, aby coraz bardziej przybliżać was do Serca mojego Syna Jezusa. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie!” (25 czerwca 1993)

W Nowym przymierzu modlitwa jest żywym związkiem dzieci Bożych z ich nieskończenie dobrym Ojcem, z Jego Synem Jezusem Chrystusem i z Duchem Świętym. Łaska Królestwa Bożego jest „zjednoczeniem całej Trójcy Świętej z całym wnętrzem (człowieka)”. Życie modlitwy polega zatem na stałym trwaniu w obecności trzykroć świętego Boga i w komunii z Nim. Ta komunia życia jest zawsze możliwa, gdyż przez chrzest staliśmy się jedno z Chrystusem. Modlitwa jest o tyle chrześcijańska, o ile jest komunią z Chrystusem i rozszerza się w Kościele, który jest jego Ciałem. Ma ona wymiary miłości Chrystusa. (2565)

4. Litania do Matki Bożej

MODLITWA KOŃCOWA: To nie my wybraliśmy Ciebie, ale Ty nas wybrałeś. Tylko Ty znasz wszystkich tych „maluczkich”, którzy zostali obdarzeni łaską objawienia Twej miłości za pośrednictwem Twej Matki, tu – w Medziugorju. Prosimy Cię w intencji wszystkich pielgrzymów, którzy tu przyjadą, ochroń ich serca od wszelkich napaści szatańskich i spraw, by otworzyli się oni na każde natchnienie, które pochodzi z Twego Serca i z serca Maryi. Amen.