Odnośnie Portalu

Copyright © 2018 Medziugorje "Mir" - Polski Serwis Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Medjugorje e-cards

Newsletter

Medziugorje - miejsce spotkania z Bogiem w modlitwie - Część pierwsza

     Modlić się znaczy rozmawiać i żyć z Bogiem w miłości. Uznać Boga za własnego Ojca i Pana. Nieustannie dziękować Mu za wszystko, co nam dał i daje. Pokornie Mu się kłaniać, wychwalać Go i wielbić. Za każdym razem gdy się modlimy, uświadommy to sobie. Tak powinna zaczynać się każda modlitwa.

Medjugorje

Ojciec Petar Ljubičić

 

     Z Bogiem możemy rozmawiać i powiedzieć mu wszystko, tak jak swojemu najlepszemu przyjacielowi. On nas rozumie. Zna nasze potrzeby i troski, jeszcze zanim poprosimy Go o pomoc. Co mógłbym powiedzieć Bogu, o co Go zapytać? - pytają niektórzy. Po prostu boją się. Tak naprawdę nie wiedzą, co mogą Bogu powiedzieć. Wynajdują mnóstwo przeszkód. Niektórzy powiedzą, Bóg i tak wie o wszystkim czego mi trzeba, po cóż mam się modlić! To prawda, ale On oczekuje, że zbliżysz się do Niego, że otworzysz przed Nim swe serce i pokornie powiesz, co cię gnębi.

     Jak swoje nieszczęścia, troski i problemy przemienić w modlitwę?

     Bogu możesz szczerze i otwarcie, bez strachu, wstydu i bez względu na wszystko, powiedzieć dosłownie wszystko. Przedstaw mu stan, w jakim się aktualnie znajdujesz. Najpierw całkowicie otwórz się przed Bogiem i oddaj Mu swoje życie. Każdą chwilę życia. Niech modlitwa będzie dla ciebie prawdziwą rozmową z Bogiem. Możesz modlić się tak: Panie, jestem tu wraz ze wszystkim co mnie cieszy i czyni szczęśliwym, ze wszystkim co mnie nęka i czyni bezsilnym, ze wszystkim co mnie smuci i złości… Wiem, że dobrze o tym wiesz… Potrzebuję Twojej pomocy… Miej nade mną litość i pomóż mi…!

     Warto wiedzieć, że wszystko czym jesteś i co w danym momencie przeżywasz może być twoją modlitwą. Jeśli serce ci krwawi i bolą rany, znajdź czas na modlitwę i módl się do Jezusa, aby cię całkowicie wyleczył i uzdrowił.

     Jeśli jesteś zakłopotany i bezsilny, jeśli męczy cię nierozwaga i brak własnej woli, szczera modlitwa najbardziej ci pomoże. Ona będzie prawdziwym pokrzepieniem i pomocą, aby wszystko to zniknęło. Jeśli doskwiera ci samotność, przypomnij sobie w modlitwie o Bogu i dłużej nie będziesz samotny. Jeśli jesteś radosny, niech modlitwa będzie dla ciebie radosnym spotkaniem z Bogiem. Na pewno odczuwasz potrzebę podziękowania, módl się więc żarliwie, dziękując Bogu za wszystko. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu doświadczyliśmy niemocy. Często jesteśmy przygnębieni i zranieni grzechem. Potrzebne jest powierzenie tej niemocy i swoich ran Bogu. Modlitwa odkrywa nam nieznane rany oraz ukryte grzechy i leczy je. Tylko Boża łaska, tylko Bóg może wyleczyć nasze serce. Modlimy się prawidłowo jeżeli najpierw szukamy woli Boga, to jest królestwa Bożego: sprawiedliwości, miłości, prawdy, pokoju i zdrowia. Spokojnie i bez strachu zanieśmy Bogu wszystkie nasze potrzeby. Możemy, tak naprawdę powinniśmy, powierzyć Bogu swoje kłopoty i problemy i prosić Go, aby nam pomógł.

     Bardzo ważne jest, aby wiedzieć, że modlitwa zaczyna się od tej chwili, kiedy zdecydowaliśmy się znaleźć cichy kąt i zebrać się w sobie. Świadomi, że czas modlitwy jest najważniejszym momentem naszego życia. Jesteśmy świadkami tego jak ludzie cierpią z powodu napięć, stresu, przygnębienia i pośpiechu. Tak jakbyśmy nie mieli czasu zatrzymać się i odpocząć. Jest jednak Ktoś, kto zawsze na nas czeka i pragnie, abyśmy odpoczęli i pokrzepili się. Wielką łaską dla człowieka jest zatrzymać się i po prostu powiedzieć: Dobry Boże, oto jestem przed Tobą. Dziękuję Ci, że mogę z Tobą rozmawiać! Nie mogę żyć bez Ciebie i Twojej pomocy. Wiesz w jakim znajduję się stanie. Znasz mnie i kochasz. Okaż litość nade mną i wysłuchaj mojej modlitwy! Należy mocno ufać Bogu, tak aby Bóg usłyszał naszą modlitwę i aby był w stanie nam pomóc. Zawsze liczyć na Boga i na Jego pomoc to warunek, aby Bóg wysłuchał naszej modlitwy. Dlatego z Bogiem możemy tak oto rozmawiać: Miłosierny i wszechmogący Boże, Ty wiesz co mi się przydarzyło…, co bardzo mnie boli, co zaprząta moje myśli i nie daje spokoju… Spójrz na mnie, który potrzebuję Twojej pomocy… Mocno w Ciebie wierzę i kocham Cię ponad wszystko. Proszę Cię, pomóż każdemu kto Cię o to poprosi…

     Jak możemy to zrobić jasno pokazują nam dwie zwrotki (7. i 8.) pieśni: „Nieczystość naszą zmyj, suche serca podlej, ulecz rany zranionym. Zmiękcz serca kamienne, ogrzej piersi zimne, nie pozwól nam iść złą drogą!” Duch Święty oczyszcza nas, ogrzewa i odradza, uwalnia i daje ratunek. Tak Bóg ciemność naszego życia przemienia w światło. Tam gdzie ludzie modląc się doświadczą mocy Ducha Świętego, Bóg jest obecny i tam Duch Święty się pojawia. Jest nam to bardzo potrzebne, zwłaszcza wtedy, gdy jest nam ciężko i potrzebujemy pocieszenia. Być może w tej chwili istnieją sprawy, które chciałbyś rozwiązać, są jacyś ludzie, z którymi się stykasz i którzy robią ci problemy, wiele z tych spraw w twoim życiu, które trzeba rozwiązać może stanowić przyczynę kłopotów. Nigdy nie zapominaj, aby wszystko co spotyka cię w życiu i co przeżywasz wykorzystywać dla swojego dobra. W jaki sposób? Swoje nieszczęścia, troski i problemy przemień w modlitwę! Tak! Właśnie tak! Wiedz, że nie ma niewysłuchanych modlitw. Trzeba tylko wytrwać w modlitwie dopóki nie przyjdzie pomoc. Z pewnością przyjdzie, ponieważ Bóg w swojej miłości już ją odnalazł. On tylko czeka, aż przyjdziemy do Niego w modlitwie. Współczesne nasze credo: „Budulca do naszej modlitwy dostarcza nam świat!” W praktyce oznacza to, że wszystko może być powodem do modlitwy. Jeśli spotkamy człowieka, który porzucił Boga i Kościół, możemy się pomodlić: Boże, sprowadź z powrotem do swojego ojcowskiego domu tego zagubionego syna!

"Miarą naszej wiary jest nasza modlitwa, siłą naszej nadziei siła naszej modlitwy, ciepłem naszej miłości ciepło naszej modlitwy”, powiedział pewien pobożny człowiek. „Oznacza to, że po modlitwie osądza się i mierzy nasza wiara, nadzieja i miłość. Chodzi o to jak człowiek się modli. Istnieją dwa rodzaje modlitwy. Pierwszy wychodzi z nieba, drugi z ziemi. Pierwszy ma miejsce, gdy modlimy się, ale niczego nie chcemy, nie prosimy o nic, jeśli uciekamy się do Boga tylko dlatego, że pragniemy Jego obecności i bliskości, rozmowy z Nim. Jest to prawdziwa modlitwa, modlitwa z nieba. Modlitwa wypływająca z ziemi jest bardziej prośbą, oczekiwaniem. I ona jest dobra, choć ta pierwsza jest bardziej doskonała…"

     Jeśli ujrzymy jakiś wyzywający i gorszący plakat lub scenę wykrzyknijmy: Boże, nie pozwól, by ludzie to oglądali!
Jeśli obok nas przejedzie luksusowy mercedes powiedzmy: Boże, spraw abym był zadowolony z mniejszych rzeczy, z tego co mam!
Jeśli czytamy w gazecie o wojnie, przemocy, pomódlmy się: Boże, spraw, aby nasz niespokojny świat poznał, że Ty jesteś jedynym źródłem prawdziwego i trwałego pokoju!
Gdy oglądamy jakiś płytki film i coś, czego się wstydzimy, możemy zwrócić się do swojego dobrego Boga: Boże, wybacz tym, którzy robią takie rzeczy i psują naszą młodzież! Boże zachowaj młodzież i wszystkich ludzi od zwodniczości i wszystkich pokus współczesnego świata!

     O tym, że Bogu modląc się możemy wszystko powiedzieć, podkreśla biskup Klaus Hemmerle, opowiadając wymyśloną przez siebie opowieść: „Uczeń przychodzi do nauczyciela modlitwy i skarży się: «Nauczycielu, tyle się starałem, próbowałem zebrać się w sobie, ignorować wszystkie myśli, które przychodziły mi do głowy i pozostać spokojnym, ale nie dałem rady modlić się w skupieniu. Co mam robić?» Nauczyciel mu odpowiada: «Odwagi, z niemocy modlenia się w skupieniu uczyń modlitwę!»”
Modlitwa ma ogromną moc, zmienia modlącego się, a modlący się siłą Bożą zmieniają ten świat. Tylko modlitwa pomaga nam usłyszeć i dobrze zrozumieć słowo Boże, a wtedy urzeczywistniamy je w życiu (praktykujemy). Dlatego mówi się: Kto umie się dobrze modlić, umie dobrze żyć i pracować!

Aby nauczyć się prawidłowej modlitwy trzeba stać się prostym i pokornym jak dziecko.

     Dziecko jest największym darem od Boga. Kiedyś wszyscy byliśmy dziećmi. Nam, starszym trudno jest zachowywać się jak dziecko. Co to właściwie oznacza? Dziecko jest otwarte i szczere, pokorne i spontaniczne, emanuje ufnością. Jest radością dla rodziców i wszystkich, którzy mają z nim styczność. Cieszy się z życia i każdego przyjaciela. Żyje dniem dzisiejszym. Dziecko kocha wszystkich, dlatego wszyscy kochają dziecko. Stać się jak dziecko oznacza być szczerym, otwartym, spontanicznym. Cieszyć się, że żyję i mam Boga za swojego Ojca, który kocha mnie bezgranicznie. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. To znaczy przyjąć ten czas jako dar Boży i wszystkich ludzi jako braci i siostry. Wolą Boga jest abyśmy pozwolili Mu nas kochać i uczynić radosnymi i szczęśliwymi, tak aby każdą chwilę przemieniać w chwilę zbawienia dla siebie i dla innych. Tak jak dziecko całkowicie ufa ojcu, matce, przyjacielowi, tak i my całkowicie możemy oddać się Bogu i mieć do niego nieograniczone zaufanie. On nigdy nas nie zawiedzie. On jest Tym, w którym żyjemy i funkcjonujemy. Stać się jak dziecko znaczy mieć silne przekonanie, że Bóg kocha mnie bezgranicznie i mieć do Niego nieograniczone zaufanie. Zawsze być na Niego otwartym, szczerym i za wszystko wdzięcznym. Tego oczekuje od nas nasz Niebiański Zbawiciel. On cenił dziecięcą prostotę, szczerość i bezinteresowną miłość, dlatego powiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Tak więc: kto się uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje!” (Mt 18, 3-5). Pokażmy się jako dzieci i tak się módlmy. Będzie to prawdziwa i szczera modlitwa.

Doświadczyłem Bożej obecności i miłości Boga i prawdziwy spokój wypełnił moje serce

     Martin ciekawie opowiada jak został wyznawcą Kościoła Katolickiego: „Pochodzę z ortodoksyjnej rodziny żydowskiej. Pewnego dnia znajoma zabrała mnie ze sobą do kościoła katolickiego. Czerwone (wieczne) światełko, które paliło się przed tabernakulum, dotknęło mnie głęboko, przywodząc na myśl synagogę. W czasie Mszy świętej niczego nie rozumiałem, ale moje serce wypełniał nieprawdopodobny spokój. Obecność Boga i Jego miłość wyjątkowo silnie oddziaływała na moją duszę. Byłem głęboko wstrząśnięty, płakałem jak nigdy do tej pory. Kiedy znajoma opowiadała mi o objawieniach w Medziugorju, poczułem głębokie pragnienie, aby tam pojechać.

     W końcu znalazłem się w Medziugorju, gdzie doznałem nie dającego się wyrazić słowami spokoju. Poczułem w sercu, że Bóg pragnie mojego chrztu. W Medziugorju zrozumiałem jak Maryja (Gospa) mnie kocha. Bardzo płakałem, gdyż taka miłość nie zależy od naszych możliwości (chęci). Ona jest darem Bożym. Tutaj zacząłem wierzyć w obecność Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie. On jest chlebem życia.

     Odkryłem dar spowiedzi świętej, tego wspaniałego sakramentu, który wielu młodych nie przeżywa wystarczająco wartościowo i chętnie. A naprawdę powinniśmy być świadomi tego wspaniałego daru! Tak bardzo potrzebna jest nam spowiedź święta i odpuszczenie! Jezus przywołuje nas mówiąc: «Wyrzeknij się wyrzutów sumienia, zrzuć z siebie brzemię!»

     Coraz bardziej tęskniłem za chrztem i Komunią świętą. Mnie jako Żyda obecność Maryi głęboko poruszyła, ponieważ rola matki w rodzinie żydowskiej jest bardzo istotna, ona zapewnia egzystencję i daje delikatność. Rodzice byli głęboko dotknięci gdy przeszedłem na katolicyzm, ale matka kocha mnie dziś tak samo mocno jak wcześniej.

     Maryja przychodzi do Medziugorja każdego dnia, Ona zawsze jest taka sama, a naszemu życiu potrzebna jest ta stałość. Wszyscy potrzebujemy Matki i Jej miłości. Tak stworzył nas Bóg. Pierwsze dni życia spędzamy w pokoju swojej matki, gdzie nas troskliwie karmi i kocha. W życiu duchowym również potrzebujemy matki! Maryja jest Matką dla wszystkich, również dla Żydów, protestantów, katolików czy ateistów. Ona wszystkich nas kocha! W czasie ostatecznym za sprawą Bożej woli znajdziemy się w jednym miejscu i naród żydowski zobaczy, że Jezus jest Mesjaszem. To nie my wybieramy Jezusa, tylko Jezus wybiera nas, musimy tylko otworzyć serce i powiedzieć tak.”